Artykuł: Krakowskie tradycje W Krakowie słowo „tradycja” ma wyjątkowo duże znaczenie. W tym mieście u stóp Wawelu wszystko jest podporządkowane tradycji. Wszak to dawna stolica kraju, siedziba królów. Miasto pełne zabytków i muzeów, miasto które było świadkiem wielu kluczowych dla Polski wydarzeń. Tradycja rządzi też krakowskim światem rajdów. I zgodnie z tradycją co jakiś czas, Rajd Krakowski jest odwoływany.
Który to właściwie rajd?
Pierwszy Rajd Krakowski pod tą właśnie nazwą rozegrano w 1976 roku. Przez długie lata od tego właśnie rajdu prowadzono numerację imprezy. Ten stan uległ jednak zmianie w ubiegłym roku. W 2007 roku rozegrano 29 Rajd Krakowski, rok później impreza nosiła już 44ty numer. Działacze Automobilklubu Krakowskiego postanowili bowiem, że organizowane przed 76 rokiem rajdy również należą do historii tej imprezy i powinny być uwzględniane w numeracji.
Zaczęło się już w 1948 roku, od Rajdu Ziemi Krakowskiej. Jednak po tej rozegranej na trasie z Krakowa do Zakopanego imprezie przez kolejne kilka lat w Krakowie nie odbyły się żadne zawody o randze krajowej. Dopiero od 57 roku ponownie ruszyły Rajdy Ziemi Krakowskiej. Rozgrywano je do połowy lat 70-tych, podobnie jak Rajd Krokusów – drugą, krakowską imprezę.
Tradycja odwołanych rajdów
Tradycje krakowskich rajdów są bogate i pięknie się wpisują w historię tego sportu, ale jest jedna mała skaza. Co jakiś czas Rajd Krakowski niespodziewanie znika z rajdowego kalendarza. Pierwszy raz stało się to w 1975 roku. Automobilklub Krakowski od lat 50tych był także organizatorem Rajdu Polski. Po dwóch katastrofalnych edycjach tego rajdu w 73 i 74 r. na małopolskich działaczy posypały się gromy. W rezultacie Rajd Polski powędrował na Dolny Śląsk, a w Krakowie nie zostało nic – Rajdy Ziemi Krakowskiej i Krokusów również padły ofiarą tego zamieszania. Pod nową, znaną już do dziś nazwą impreza wróciła do kalendarza w 76 roku, ale tylko na pięć lat. W 1981 roku odwołano rajd z powodu żałoby po kardynale Wyszyńskim. Odbyło się tylko badanie techniczne. Trzeba dodać, że w 81 r. kolejne rundy RSMP również się nie odbyły – z powodu złej sytuacji gospodarczej i politycznej odwołano mistrzostwa Polski w tym sezonie. Rok później wszystko wróciło do normy i przez kolejne 20 lat rajd odbywał się bez przeszkód.
Wprowadzony w 2002 r. zakaz reklamy wyrobów tytoniowych odbił się negatywnie na kondycji polskich rajdów. Ucierpieli głównie zawodnicy, ale i organizatorzy nie mieli lekko. Pierwszą ofiarą tego kryzysu padł właśnie Rajd Krakowski. Edycja z 2002 r. była rajdem jednodniowym – w mistrzostwach Polski rzecz niespotykana. Sytuacja finansowa rajdu była krucha, do tego doszedł śmiertelny wypadek w trakcie zawodów – to wszystko sprawiło, że rok później w Krakowie znów nie było rajdu. W 2004 r. impreza znów się odbyła, ale tylko w randze Pucharu PZM. Dopiero w 2008 r., na 100-lecie Automobilklubu Krakowskiego, Rajd Krakowski dumnie powrócił do mistrzostw Polski. Jak się okazało nie na długo.
Jak zwykle kasa
Powód odwołania tegorocznego rajdu jest dość oczywisty – pieniądze, a dokładniej ich brak. Budżet który mamy pozwoliłby na rozegranie imprezy, ale nie gwarantuje odpowiedniego poziomu zabezpieczenia – wyjaśnia Paweł Owczyński, dyrektor zawodów. Wymagania dotyczące bezpieczeństwa na oesach, szczególnie te ze strony policji podnoszą znacznie koszty organizacji. Gminy przez które miała prowadzić trasa rajdu również zwiększyły swoje wymagania finansowe. W zamian za zgodę na rajd, władze lokalne domagały się remontów dróg po zakończeniu imprezy, a w niektórych przypadkach żądano nawet kaucji. Tymczasem fiaskiem skończyły się rozmowy z Orlen Oil – w trakcie negocjacji zmienił się dyrektor tej firmy, co przesądziło o ich wyniku. Wiadomo było, że nowy dyrektor nie podejmie takiej decyzji w drugim dniu urzędowania – mówi dyrektor rajdu. Chęć pomocy zadeklarował PZM, ale ostatecznie skończyło się tylko na dobrej woli. Gwoździem do trumny była niemal pusta lista zgłoszeń – na dwa dni przed jej zamknięciem do RSMP było zgłoszonych tylko pięć załóg. Wielu zawodników swoje plany ogłosiło dopiero przed Rajdem Elmot. Zdaniem Owczyńskiego odwołanie rajdu jest lepszym rozwiązaniem niż powtórka z Rajdu Subaru. Nie możemy sobie pozwolić na puszczenie rajdu, który policja odwoła już na pierwszym zakręcie. Szkoda na to pieniędzy naszych i zawodników – argumentuje krakowski działacz. Plany tegorocznego rajdu nie trafiły jeszcze do archiwum – jeśli zajdzie taka potrzeba, jeśli uda się znaleźć dodatkowe fundusze możemy ten rajd w każdej chwili zorganizować – zapewnia Owczyński.

Kryzys ma wielkie oczy?
A potrzeba może zajść. Widmo kryzysu napędziło działaczom w całym kraju niezłego stracha. Po odwołaniu rajdu w Krakowie, z całego kraju posypały się alarmujące wieści. W Świdnicy wieloletni, główny sponsor Rajdu Elmot, firma Remy zwija swój interes w Polsce. Z Sopotu przyszła informacja, że budżet Rajdu Lotos jest mniejszy niż zeszłorocznej edycji która była tylko rundą PPZM. W Kłodzku budżet Rajdu Dolnośląskiego nie został jeszcze dopięty. To samo w Jeleniej Górze – tamtejsi działacze otwarcie mówili, że nie są pewni, czy Rajd Karkonoski się odbędzie. Tylko organizatorzy Rajdu Orlen i Rzeszowskiego mogą spać w miarę spokojnie. Ten pierwszy ma możnego sponsora, drugi zawsze może się ratować wpisowym od załóg z Polski i Słowacji. Kryzys? Nie przesadzajmy. Wszyscy mówią o tym kryzysie, ale na razie poza Krakowskim nikt rajdu nie odwołał – studzi emocje Andrzej Górski z Głównej Komisji Sportu Samochodowego. Rzeczywiście, po pierwszej fali strachu, organizatorzy już są nieco bardziej optymistyczni. Ostateczne decyzje zapadną w połowie maja, ale jestem na 90% przekonany, że rajd się odbędzie – mówi Marek Kisiel, dyrektor Rajdu Karkonoskiego. Lech Orski, dyrektor Rajdu Lotos oburza się na pytanie o los swojej imprezy – nie ma mowy, żeby miało nie być naszych zawodów! W czerwcu robimy tu wielkie motoryzacyjne święto! Rajd Elmot znalazł nowego sponsora i ruszy pod nazwą Elmot-Krause, pozostali organizatorzy również pracują dalej nad swoimi rajdami.
Różowo nie jest
Niepokojącym sygnałem jest odwołanie II-ligowego Rajdu Agapit. W 2004 r. zrobiliśmy rundę Pucharu PZM wyłącznie za pieniądze z wpisowego. Jeśli teraz nie da się tego zrobić, to znaczy, że nie jest dobrze – martwi się Paweł Owczyński. Zorganizowanie łączonej rundy RSMP i Pucharu Polski rozważano w Sopocie, ale ostatecznie Rajd Lotos będzie tylko rajdem zaliczanym do pierwszej ligi. Dołączenie II-ligi pozwoliło by nam podreperować budżet, ale ostatecznie porzuciliśmy ten pomysł. Nawierzchnia oesów mogła by nie wytrzymać takiej ilości załóg – wyjaśnia Orski. Organizator Rajdu Lotos chciałby jednak zaprosić na swoje zawody kierowców z klasy RWD z Pucharu Polski.
Wielkim ciosem dla organizatorów była rezygnacja z dalszego finansowania RSMP przez Orlen Oil – marka Platinum przestała być tytularnym sponsorem mistrzostw. Jeszcze w lutym zapewniano nas, że pieniądze od Platinum będą – mówi Owczyński. To dla nas był dość istotny element budżetu – wtóruje mu Marek Kisiel. Niestety PZM nie zdołał przekonać koncernu olejowego do dalszego wspierania mistrzostw. Dla firmy priorytetem stał się Rajd Polski. Fiaskiem również zakończyły się rozmowy z innymi potencjalnymi sponsorami cyklu. W rezultacie kluby muszą na własną rękę walczyć o środki na organizację rajdów. Szukanie sponsorów to bardzo trudne zajęcie – broni organizatorów Górski – dział marketingu i promocji PZM mógłby się tu bardziej wykazać. Tymczasem GKSS na wszelki wypadek opracowuje plan awaryjny, na wypadek gdyby jeszcze jedna runda wypadła z kalendarza. Na pewno nie będzie awansu żadnego z rajdów Pucharu Polski. Możliwe jest za to zorganizowanie rundy RSMP poza granicami kraju – zdradza Górski.
fot. Marcin Kaliszka
W tym roku na hopie Mucharzu nie będą latać rajdówki. Ale działacze z Krakowa zapowiadają, że rajdowcy jeszcze tu wrócą.
Komentarze
Zaloguj się