Kliknij i zarejestruj się!   -   Logowanie: Twój email: Hasło:   -   Zapomniałeś hasła?

Navigator: Rallynews home / Artykuły / Staniszewski: Na hopie pourywały mi się śruby w kręgosłupie
2009-06-04 04:19:12, opublikował: Torski Arkadiusz

Staniszewski: Na hopie pourywały mi się śruby w kręgosłupie

Zbyszek Staniszewski to niewątpliwie specjalista od szutrów. Już nie raz udowodnił, że jest bardzo skutecznym zawodnikiem. Za kierownicą EVO VI potrafił pokonać całą czołówkę enki w nowszych specyfikacjach Lancerów. Jest jednym z zawodników, którzy będą nas reprezentować w domowej rundzie Mistrzostw Świata.

Staniszewski: Na hopie pourywały mi się śruby w kręgosłupie

Tak się złożyło, że rajdy w których postanowiłeś wystartować, są po kolei coraz wyższe rangą?

To prawda i bardzo dobrze. Są co prawda rangą coraz wyżej, jednak różnią się podejściem i tempem jazdy. W Białymstoku nie miałem z kim rywalizować, gdyż nie było oprócz nas aut czteronapędowych. Mogłem więc pojechać treningówka i na zwykłym paliwie. Pojechaliśmy na zaproszenie głównego sponsora tego rajdu. W Rajdzie Warmińskim przeskoczyliśmy o wiele pięter do góry i musieliśmy wspiąć się na wyżyny możliwości i pojechać absolutnie na maxa. W takim krótkim rajdzie, aby zająć dobre miejsce trzeba jechać od początku do końca bardzo szybko, tak jakby był to koniec sezonu.

Myślę, że mniejsze tempo będziemy mieli na Rajdzie Lotos, ponieważ jest to długi rajd, który trzeba ukończyć i po pierwszym dniu trzeba mieć sprawny samochód do pojechania w kolejnym dniu. Punkty zdobywa się pierwszego i drugiego dnia, więc trzeba dobrze rozłożyć siły. To jest 170km a nie 30, więc jest to bardzo ważne. Z biegiem czasu złapiemy rytm i będziemy się trzymać swojego miejsca. Tego wszystkiego nie było w Rajdzie Warmińskim, tam musieliśmy iść bombą od pierwszych stu metrow do samego końca.

Startujesz swoim samochodem, to jest ten sam egzemplarz, którym jeździłeś rok temu?

Tak, to ten sam egzemplarz. Myślę, że jest to jedna z najszybszych EVO IX w Polsce. Mamy za sobą ponad dwuletnie doświadczenie, sporo osób pomagało nam odpowiednio ustawić auto. Przeprowadziliśmy bardzo dużo testów. Pod koniec zeszłego roku zrobiliśmy bardzo duży postęp w programach dyfrów, polegający na tym, aby samochód stwarzał małe opory toczenia, ale równocześnie dawał się prowadzić. Wojtek Pischinger (tu wielkie podziękowania za pomoc) szczególnie nam pomógł w tych wszystkich ustawieniach.

Chciałbym bardzo pojechać S2000, lecz recesja dotknęła także Olsztyn i nie pozostaje mi nic innego jak jeździć posiadanym EVO IX.

Szutry szutrom są nierówne. Jak różnią się ustawienia pod poszczególne szutry i które odcinki będą najbardziej przypominały Rajd Polski?

Drugi odcinek Rajdu Warmińskiego najbardziej przypominał Rajd Polski. Kaszuby w ogóle nie przypominają tych oesów, lub w bardzo małym stopniu. Specyfika dróg na Mazurach jest taka, że jest bardzo twardo i są dość szybkie zakręty. 80% trasy w rajdzie Polski pokonuje się na piątym biegu. Dokładnie tak było na odcinku Różynka Rajdu Warmińskiego. Tylko w czterech miejscach wrzuca się tam czwórkę. Dokładnie tak jest na Rajdzie Polski, gdzie do czwórki schodzi się praktycznie raz na kilometr.

Kogo najbardziej obawiasz się z kierowców?

Sądze, że wszyscy będą bardzo groźni i ciężko kogokolwiek pominąć z naszej czołówki.

Inni zawodnicy są nie rozjeżdżeni na szutrze. Czy to ci pomoże?

Ten czynnik już raczej tak bardzo nie jest istotny. Dzisiejsza technika jest tak bezproblemowa, że każdy może mieć szybki samochód. Wystarczy mieć odpowiedniego fachowca od ustawień i każdy może dysponować porównywalnym samochodem. Jeżeli jedzie się w pełnym cyklu mistrzostw, gdy rajdy są co parę tygodni, to zawodnicy są rozjeżdżeni na asfaltach, to wystarczy 50 kilometrów oesowych po szutrze i są w stanie pojechać maksymalnie. Na przykład Lancer jest samochodem takim, że jeżeli jedziemy nim zbyt szybko i przez to zakładamy zbyt duże boki, to czasy są nie najlepsze. Trzeba pilnować małej kontry, pilnować uślizgi, wtedy można uzyskać najlepszy czas i jest najmniejsze ryzyko. Jeżeli próbuje się przesadzać to od razu odbija się to na czasach.
Michał Bębenek przyjechał rok temu, gdzie nie jeździł wcześniej za wiele po szutrach i wygrał z całą czołówką. I to jest dobry przykład. Reasumując bardzo duża rolę odgrywa dyspozycja danego zawodnika w tym dniu i przygotowanie samochodu, a nie czy są rozjeżdżeni na szutrze.

Jak wygląda u ciebie sytuacja ze sponsorami?

Głównym sponsorem jest Interparts, z ktorym współpracujemy od wielu lat. Pozwala to na pokrycie koło 50% kosztów związanych ze startami i to jest dużo. Na 99% pojedziemy w ich barwach w Rajdzie Polski.

Krążyły plotki, że przyłapano cię na nielegalce przed Rajdem Lotos.

To co piszą w internecie to jak zwykle informacje z "pierwszej ręki" (śmiech). Nie byłem na trasie. Zresztą wyszedł nawet komunikat organizatora, który wyraźnie informuje, że Zbyszek Staniszewski nie jest osobą złapaną na trasie rajdu. Dziękujemy panu Leszkowi Orskiemu, za ten komunikat, wyjaśniający sytuację.

Co po Rajdzie Polski?

Mój kalendarz jest wypełniony po brzegi. Mam duża firmę, zatrudniam sporo osób, którym staram się jak najlepiej zorganizować pracę. Jestem przez to wszystko strasznie zajęty. Poza pracą udzielam się czasem charytatywnie w różny sposób. Pomagam szkołom, pomagam drużynom piłkarskim - młodzikom. Przez to wszystko wpisałem sobie w notes, że zaraz po Rajdzie Polski robię sobie tydzień wypoczynku, bo niestety na więcej nie mogę sobie pozwolić. Mam nadzieję, że się nic nie wydarzy, co by mi przeszkodziło wyjechać na wypoczynek z rodziną.

Najlepsze i najtrudniejsze momenty?

Najlepszy to niewątpliwie wygrana w Rajdzie Polski w grupie N, w starym EVO VI. Dodam jeszcze, że samochód sami serwisowaliśmy. Szczególne słowa uznania należą się moim mechanikom i wszystkim w to zaangażowanym. Wtedy już jeździły EVO VII i VIII. Mnóstwo osób składało nam gratulacje, że udało nam się taki wynik osiągnąć takim starym samochodem.

Najgorszy moment? Ciężko powiedzieć. Spotkało mnie trochę niepowodzeń, lecz na szczęście były małe. Najgorsze chyba były moje problemy wynikające z wypadku komunikacyjnego w ruchu cywilnym cztery lata temu. Doznałem wtedy złamania kręgosłupa. Przez to nie wystartowałem w Barbórce Cieszyńskiej. Trafiłem wtedy do wysokiej klasy specjalistów i mocno dbałem o swoją kondycję. Dwa miesiące później brałem udział w Wielkiej Orkiestrze, gdzie skutecznie woziłem ludzi, a pięć miesięcy później na Rajdzie Agapit na hopie pourywały mi się śruby, na które miałem skręcony kręgosłup. To w sumie nic wielkiego, bo te śruby mają znaczenie tylko przez pierwszy miesiąc, a później i tak się urywają i wyginają. W każdym razie wykręcono mi je dopiero po następnym pół roku.

Tamte wydarzenia spowodowały, że podjąłem decyzje, że zarówno rajdowo, jak i treningowo będę jeździł w Hansie.

Zatem życzę powodzenia

Dziękuję i zapraszam wszystkich kibiców na oesy Rajdu Lotos.

rozmawiał: Arkadiusz Torski
 

> Powrót



  • śledzik
  • blip
- Rajdy samochodowe - Artykuły - Kalendarium - Foto - Video - Kontakt -
© 2009 rallynews.pl - Warunki użytkowania serwisu - created by insidedreams.pl